Parę dni siedziałam w szpitalu. Nadszedł dzień wypisu, który będzie dopiero około piętnastej. Podeszłam do okna i zobaczyłam karetkę, lekarzy którzy pomagali wyciągnąć rannego. Jego twarz wyglądała znajomo, lecz nie mogłam sobie przypomnieć kto to jest. Była cała we krwii. Przyszedł do mnie tata i zapytał czy jestem już spakowana.
- Muszę ci coś powiedzieć... Mario miał wypadek i przywieźli go przed chwilą... - powiedział. Otworzyłam szeroko usta, nie mogłam uwierzyć, że nie poznałam Mario. Pobieglam do lekarza i zapytałam gdzie on leży. Lekarz nie pozwolił mi wejść, lecz ja musiałam. Uklękłam przed łóżkiem i zaczęłam płakać. Czułam, że tracę cząstkę siebie. Nie mogłam w to uwierzyć, że to Mario miał wypadek.
Lekarz wyciągnął mnie z sali. Jego stan nie był dobry, tylko przez głupi wypadek. Musialam jechać do domu, nie mogłam przestać myśleć o nim. Tata zawiózł mnie do szpitala. Siedziałam przy Mario. Przyszli do niego koledzy, pytali co się stało, lecz ja nie mogłam im odpowiedzieć bo nic nie widziałam. Pragnęłam go przy sobie, "dlaczego on" - powtarzałam w myślach. Przyszedł lekarz i zapytał:
- Kto jest jego najbliższą osobą?
Wszyscy przyjaciele wskazali na mnie. Lekarz poprosił mnie do jego gabinetu. Kazał usiąść.
- Pan Merkel ma wstrząs mózgu, to nic poważnego tylko niepokoi nas to, że nie chce się obudzić. - powiedział ze spokojem.
- Ale nic mu nie będzie? - zapytałam.
Lekarz kiwnął głową na nie. Kiedy przyszłam Mario powoli otwierał oczy. Rzuciłam się na niego.
- Auch! - wytchnął. Lekarz nie powiedział mi, że ma złamane żebra. Przeprosiłam Mario i poszłam powiedzieć to lekarzowi. Stan Mario ustabilizował się, lecz on potrzebował spokoju, więc lekarz kazał nam wyjść. Wieczorem wszyscy skierowaliśmy się ku domom.
niedziela, 22 lutego 2015
środa, 11 lutego 2015
rozdział 7
Cris dopytywał się o Mario. Poszedł ze mną do domu. Namawiał, żebym powiedziała tacie, ale ja się boję. Nie był w ciąży i nie będzie więc niech się nie odzywa bo nie wie jak to jest. Ale dlaczego mnie tak boli brzuch? To mnie ciekawi. Weszłam do kuchni.
- Co na obiad? - zapytałam.
- Majka jedziesz ze mną na trening? - zapytał tata. Zgodziłam się. Po obiedzie pojechaliśmy na halę.
Spotkałam oczywiście Kevina, który popatrzył się na mnie dziwnym wzrokiem. Usiadłam na ławce, załączyłam swój telefon. Oczywiście po rozgrzewce tata kazał mi grać. Zostałam w drużynie Kevina. Nagle dostałam piłką w brzuch, na podłodze ściskałam się z bólu.
- Proszę zadzwońcie na pogotowie! - wydusiłam z siebie zdanie. Tata zadzwonił na pogotowie.
- Będzie za 20 minut. - mówił przerażony.
Wszyscy stali nade mną. " czy ja straciłam dziecko? " pomyślałam przerażona. Kiedy karetka już przyjechała, przyszedł Mario na trening. Przerażony pytał się co się stało. Podszedł do mojego taty i chciał mu powiedzieć o dziecku, lecz tata odpychał go cały czas i mówił:
- Narazie nie zawracaj mi głowy!
Tata pojechał ze mną, a Mario tuż za mną.
Obudziłam się w szpitalu, zobaczyłam doktora i z resztek sił zapytałam:
- Panie doktorze co mi dolega? Czy ja byłam w ciąży?
Doktor uśmiechnął się lekko.
- Nie, nie była pani w ciąży jest pani po operacji wycięcia wyrostka.
Ja po operacji? - zastanawiałam się ciągle. To nie była ciąża. Mam nadzieje, że Mario nie powiedział nic tacie. Lekarz kazał mi odpoczywać, a ja nie mogłam zobaczyć się z najbliższymi.
- Co na obiad? - zapytałam.
- Majka jedziesz ze mną na trening? - zapytał tata. Zgodziłam się. Po obiedzie pojechaliśmy na halę.
Spotkałam oczywiście Kevina, który popatrzył się na mnie dziwnym wzrokiem. Usiadłam na ławce, załączyłam swój telefon. Oczywiście po rozgrzewce tata kazał mi grać. Zostałam w drużynie Kevina. Nagle dostałam piłką w brzuch, na podłodze ściskałam się z bólu.
- Proszę zadzwońcie na pogotowie! - wydusiłam z siebie zdanie. Tata zadzwonił na pogotowie.
- Będzie za 20 minut. - mówił przerażony.
Wszyscy stali nade mną. " czy ja straciłam dziecko? " pomyślałam przerażona. Kiedy karetka już przyjechała, przyszedł Mario na trening. Przerażony pytał się co się stało. Podszedł do mojego taty i chciał mu powiedzieć o dziecku, lecz tata odpychał go cały czas i mówił:
- Narazie nie zawracaj mi głowy!
Tata pojechał ze mną, a Mario tuż za mną.
Obudziłam się w szpitalu, zobaczyłam doktora i z resztek sił zapytałam:
- Panie doktorze co mi dolega? Czy ja byłam w ciąży?
Doktor uśmiechnął się lekko.
- Nie, nie była pani w ciąży jest pani po operacji wycięcia wyrostka.
Ja po operacji? - zastanawiałam się ciągle. To nie była ciąża. Mam nadzieje, że Mario nie powiedział nic tacie. Lekarz kazał mi odpoczywać, a ja nie mogłam zobaczyć się z najbliższymi.
wtorek, 10 lutego 2015
rozdział 6
* Tydzień później:
Od wczoraj strasznie mi jest nie dobrze, nie czuje się najlepiej. Umówiłam się z Mario na biegi. Przyszedł po mnie i pobieglismy do parku. W połowie drogi zaczęło mi się kręcić w glowie, upadłam. Mario podbiegł do mnie szybko.
- Dzwonić na pogotowie? - wołał przestraszony.
- Nie, nie wszystko okej. - powiedziałam próbując wstawać.
Nie dałam rady, Mario chwycił mnie za rękę, podparłam sie o niego. Poszliśmy do domu. Opowiedziałam im o zlym samopoczuciu.
- Może ty jesteś w ciąży? - zapytał
O ja nie mogę co ja zrobiłam. Otworzyłam usta próbując coś powiedzieć, ale się nie udało. Polożyłam się na łóżku, chwyciłan za głowę i zapytałam:
- I jak to powiem tacie?
- No powiesz prawdę. - powiedział.
Mieliśmy grobowe miny. Jak mogło do tego dojść. Muszę powiedzieć prawdę. Mario szepnął mi na ucho takie słowa: "Będę cię kochać mimo wszystko". Uśmiechnęłam się szeroko.
Następnego dnia zeszłam do kuchni.
- Co ty masz taką minę? - zapytał tata.
- Tato bo ja.. Bo ja...- powiedziałam i nagle zadzwonił telefon. Pfff... Upiekło się, ale od tego nie ucieknę. Wyszłam na spacer. Nagle ktoś za mną zaczął krzyczeć moje imie. Odwróciłam sie i zobaczyłam Crisa.
- Co ty tu robisz? - zapytałam
- Przyjechałem do ciebie ale tylko na dzisiaj.Na godzinę. - odpowiedział - Może idziemy na lody? - dodał.
Zgodziłam się i weszliśmy do pierwszej lepszej kawiarni.
- Cris, mogę ci odpowiedzieć? - zapytałam
- Przecież jestem twoim przyjacielem, możesz mi mówić co chcesz, kiedy chcesz. - powiedział chwytając mnie za rękę.
- No wiesz to nie jest takie łatwe.. - powiedziałam chwytając się za brzuch.
Cris otworzył szeroko oczy, dotknął mnie w brzuch i nie mógł wymówić słowa. Pewnie się domyślił.
Od wczoraj strasznie mi jest nie dobrze, nie czuje się najlepiej. Umówiłam się z Mario na biegi. Przyszedł po mnie i pobieglismy do parku. W połowie drogi zaczęło mi się kręcić w glowie, upadłam. Mario podbiegł do mnie szybko.
- Dzwonić na pogotowie? - wołał przestraszony.
- Nie, nie wszystko okej. - powiedziałam próbując wstawać.
Nie dałam rady, Mario chwycił mnie za rękę, podparłam sie o niego. Poszliśmy do domu. Opowiedziałam im o zlym samopoczuciu.
- Może ty jesteś w ciąży? - zapytał
O ja nie mogę co ja zrobiłam. Otworzyłam usta próbując coś powiedzieć, ale się nie udało. Polożyłam się na łóżku, chwyciłan za głowę i zapytałam:
- I jak to powiem tacie?
- No powiesz prawdę. - powiedział.
Mieliśmy grobowe miny. Jak mogło do tego dojść. Muszę powiedzieć prawdę. Mario szepnął mi na ucho takie słowa: "Będę cię kochać mimo wszystko". Uśmiechnęłam się szeroko.
Następnego dnia zeszłam do kuchni.
- Co ty masz taką minę? - zapytał tata.
- Tato bo ja.. Bo ja...- powiedziałam i nagle zadzwonił telefon. Pfff... Upiekło się, ale od tego nie ucieknę. Wyszłam na spacer. Nagle ktoś za mną zaczął krzyczeć moje imie. Odwróciłam sie i zobaczyłam Crisa.
- Co ty tu robisz? - zapytałam
- Przyjechałem do ciebie ale tylko na dzisiaj.Na godzinę. - odpowiedział - Może idziemy na lody? - dodał.
Zgodziłam się i weszliśmy do pierwszej lepszej kawiarni.
- Cris, mogę ci odpowiedzieć? - zapytałam
- Przecież jestem twoim przyjacielem, możesz mi mówić co chcesz, kiedy chcesz. - powiedział chwytając mnie za rękę.
- No wiesz to nie jest takie łatwe.. - powiedziałam chwytając się za brzuch.
Cris otworzył szeroko oczy, dotknął mnie w brzuch i nie mógł wymówić słowa. Pewnie się domyślił.
niedziela, 8 lutego 2015
rozdział 5
Nigdy nie czułam takiej zazdrości. Siedzieliśmy z Mario w moim pokoju.
- Chcesz zostać na noc? - zapytałam.
- Mam swój dom przecież.- odpowiedział.
- A może jednak. Nic się przecież nie stanie. - namawiałam go ciągle. W końcu zgodził się. Poszłam przebrać się w piżamę. Dałam Mario koszulę mojego taty. Usiedliśmy na łóżku i nagle ta chwila się powtórzyła, zaczęliśmy się całować. Tą chwilę zepsół telefon, którego od razu wyłączylam i jak najprędzej zaczęłam dokańczać to co zaczęłam, ze szczęśliwym " the endem ".
Następnego dnia rano do mojego pokoju weszła Anna. Otworzyła szeroko oczy, popatrzyłam się na nią.
- Przepraszam. - szepnęła i szybko pobiegła do taty. W tym czasie obudził się Mario.
- Kocham cię! - wyszeptał - A tak po za tym wspaniale było. - dodał
Uśmiechnęłam się szeroko i poszłam się przebrać. Mario zrobił to samo. Zeszliśmy na dół do jadalni. Mario zjadł z nami śniadanie i poszedł do swojego domu.
- Jak było na imprezie? - zapytał zaciekawiony tata.
- No wiesz jak to bywa na imprezach, trochę alkoholu, trochę miłości. - odpowiedziałam.
- Co się stało?! - krzyknął
- Spokojnie, nic się nie stało, a po za tym jestem dorosła.
- No już ja się zapytam tego Mario. - powiedział zdenerwowany. Czasami się zastanawiam jak Anna może z nim wytrzymać. Poszłam po mój telefon. Kiedy go załączyłam na ekranie pojawiło się dwadzieścia nieodebranych połączeń od Cristiano.
- Ale wtopa- pomyślałam i czym prędzej oddzwoniłam do niego.
- A już myślałem, że się coś stało! - mówił przerażony. Rozmawialiśmy przez dłuższy czas. Kiedy nagle przyszła mi wiadomość, że mam brak środków na kącie, wytłumaczyłam mu tą sytuacje, ale nie opowiedziałam jeszcze o Mario. Poźniej pojechałam z Anną na zakupy. Reszte dnia spędziłam nudząc się strasznie.
- Chcesz zostać na noc? - zapytałam.
- Mam swój dom przecież.- odpowiedział.
- A może jednak. Nic się przecież nie stanie. - namawiałam go ciągle. W końcu zgodził się. Poszłam przebrać się w piżamę. Dałam Mario koszulę mojego taty. Usiedliśmy na łóżku i nagle ta chwila się powtórzyła, zaczęliśmy się całować. Tą chwilę zepsół telefon, którego od razu wyłączylam i jak najprędzej zaczęłam dokańczać to co zaczęłam, ze szczęśliwym " the endem ".
Następnego dnia rano do mojego pokoju weszła Anna. Otworzyła szeroko oczy, popatrzyłam się na nią.
- Przepraszam. - szepnęła i szybko pobiegła do taty. W tym czasie obudził się Mario.
- Kocham cię! - wyszeptał - A tak po za tym wspaniale było. - dodał
Uśmiechnęłam się szeroko i poszłam się przebrać. Mario zrobił to samo. Zeszliśmy na dół do jadalni. Mario zjadł z nami śniadanie i poszedł do swojego domu.
- Jak było na imprezie? - zapytał zaciekawiony tata.
- No wiesz jak to bywa na imprezach, trochę alkoholu, trochę miłości. - odpowiedziałam.
- Co się stało?! - krzyknął
- Spokojnie, nic się nie stało, a po za tym jestem dorosła.
- No już ja się zapytam tego Mario. - powiedział zdenerwowany. Czasami się zastanawiam jak Anna może z nim wytrzymać. Poszłam po mój telefon. Kiedy go załączyłam na ekranie pojawiło się dwadzieścia nieodebranych połączeń od Cristiano.
- Ale wtopa- pomyślałam i czym prędzej oddzwoniłam do niego.
- A już myślałem, że się coś stało! - mówił przerażony. Rozmawialiśmy przez dłuższy czas. Kiedy nagle przyszła mi wiadomość, że mam brak środków na kącie, wytłumaczyłam mu tą sytuacje, ale nie opowiedziałam jeszcze o Mario. Poźniej pojechałam z Anną na zakupy. Reszte dnia spędziłam nudząc się strasznie.
rozdział 4
Poszliśmy biegać tak jak dwa dni temu. W parku usiedliśmy na starym pniu. Zaczęliśmy opowiadać o sobie. Mario miał bardzo fajny życiorys. Jest piłkarzem, mieszka niedaleko mnie. - Może dałabyś się zaprosić dzisiaj na imprezę u mojego kumpla? - zapytał. Oczywiście zgodziłam się bo chcę poznać go bardziej, jakich ma przyjaciół i jak się zachowuje. Poszliśmy do sklepu bo zachciało mi się pić. Mario odprowadził mnie do domu.
- Przyjdę po ciebie. - powiedział. Odwróciłam się do niego kiwnęłam głową i weszłam do domu. Wzięłam prysznic, zaczęłam szukać sukienki. Wzięłam krótką zieloną sukienkę. Niezbyt elegancką. Tata wchodząc do mojego pokoju zaczął wypytywać się mnie gdzie idę etc. Opowiedziałam mu wszystko, o Mario, o imprezie. Tata przytulił mnie i powiedział:
-Tylko uważaj.
- Spokojnie tato, Mario się mna zaopiekuje. - odpowiedziałam. Tata uśmiechnął się lekko i wyszedł.
Wieczorem przyszedł po mnie Mario. Otworzył szeroko oczy jakby się mną zauroczył. Bardzo bym chciała bo ja chyba się w nim zakochałam.
- Coś nie tak? - zapytałam
- Nie, nie. Myślałem, że ty tylko chodzisz w spodniach. - odpowiedzial
- No widzisz jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiesz. - odpowiedziałam uśmiechając się. W końcu poszliśmy, jeszcze coś tata powiedział do Mario. Kiwnął głową i wyszliśmy.
Przyszliśmy do domu przyjaciela Mario. Pierwsze wrażenie pozytywne. Muzyka szła niezbyt głośno. Byli tam jeszcze jakieś dziewczyny i czterech chłopków bez Mario i jego przyjaciela.
- A my cię jeszcze nie znamy jak masz na imię? - zapytał jeden z chłopaków
- Majka jestem! - odpowiedziałam. - A wy? - dodałam.
- No to tak: ja jestem Jakub, to jest Ciro, to Ana, Caroline, Adrian, Kevin, a kolega organizator Marco. - przedstawił wszystkich. Zaczęliśmy rozmawiać dopóki nie przynieśli alkoholu. Ja nie piję ale oni tak. Caroline zaczęła przytulać Mario, co mnie bardzo wkurzyło. Bo przecież ja go bardzo lubię, a Ciro zaczął macać mnie po nogach.
- No to co. To ja idę. - powiedziałam wstając. Ciro złapał mnie za rękę i pociągnął w dół. Upadłam na kanapę.
- Nie idź jeszcze - powiedział Ciro, który zaczął kłaść się na mnie i próbował całować.
- Dobra, dobra koniec tego zostaw ją! - krzyknął Mario odpychając go. Zaczęli się bić. W porę zareagowali chłopcy rozdzielili ich. Mario kazał mi wyjść. Wyszedł razem ze mną.
- Przepraszam cię za niego. - powiedział chwytając mnie za ręce.
- Nic nie szkodzi, dziękuje - powiedziałam przytulając go. - Idziemy do mnie? - zapytałam. Chwyciliśmy się za ręce i poszliśmy do mnie.
- Przyjdę po ciebie. - powiedział. Odwróciłam się do niego kiwnęłam głową i weszłam do domu. Wzięłam prysznic, zaczęłam szukać sukienki. Wzięłam krótką zieloną sukienkę. Niezbyt elegancką. Tata wchodząc do mojego pokoju zaczął wypytywać się mnie gdzie idę etc. Opowiedziałam mu wszystko, o Mario, o imprezie. Tata przytulił mnie i powiedział:
-Tylko uważaj.
- Spokojnie tato, Mario się mna zaopiekuje. - odpowiedziałam. Tata uśmiechnął się lekko i wyszedł.
Wieczorem przyszedł po mnie Mario. Otworzył szeroko oczy jakby się mną zauroczył. Bardzo bym chciała bo ja chyba się w nim zakochałam.
- Coś nie tak? - zapytałam
- Nie, nie. Myślałem, że ty tylko chodzisz w spodniach. - odpowiedzial
- No widzisz jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiesz. - odpowiedziałam uśmiechając się. W końcu poszliśmy, jeszcze coś tata powiedział do Mario. Kiwnął głową i wyszliśmy.
Przyszliśmy do domu przyjaciela Mario. Pierwsze wrażenie pozytywne. Muzyka szła niezbyt głośno. Byli tam jeszcze jakieś dziewczyny i czterech chłopków bez Mario i jego przyjaciela.
- A my cię jeszcze nie znamy jak masz na imię? - zapytał jeden z chłopaków
- Majka jestem! - odpowiedziałam. - A wy? - dodałam.
- No to tak: ja jestem Jakub, to jest Ciro, to Ana, Caroline, Adrian, Kevin, a kolega organizator Marco. - przedstawił wszystkich. Zaczęliśmy rozmawiać dopóki nie przynieśli alkoholu. Ja nie piję ale oni tak. Caroline zaczęła przytulać Mario, co mnie bardzo wkurzyło. Bo przecież ja go bardzo lubię, a Ciro zaczął macać mnie po nogach.
- No to co. To ja idę. - powiedziałam wstając. Ciro złapał mnie za rękę i pociągnął w dół. Upadłam na kanapę.
- Nie idź jeszcze - powiedział Ciro, który zaczął kłaść się na mnie i próbował całować.
- Dobra, dobra koniec tego zostaw ją! - krzyknął Mario odpychając go. Zaczęli się bić. W porę zareagowali chłopcy rozdzielili ich. Mario kazał mi wyjść. Wyszedł razem ze mną.
- Przepraszam cię za niego. - powiedział chwytając mnie za ręce.
- Nic nie szkodzi, dziękuje - powiedziałam przytulając go. - Idziemy do mnie? - zapytałam. Chwyciliśmy się za ręce i poszliśmy do mnie.
środa, 4 lutego 2015
rozdział 3
No cóż prawie się stało. Nie mogłam spać, ale nie przez Mario. Już się pogodziłam, że moze to miłość, a może nie. Musze do niego podejść, przeprosić.
Zeszłam na śniadanie. Oczywiście tata i Anna przywitali mnie bardzo goraco. Lubię miłe poranki.
Anna zrobiła nam pyszne kanapki. Usiadlismy przy wspólnym stole i zaczęlismy jeść. Martwa cisza pogromiła nas. To się odezwałam:
- Macie jakies plany na dzisiaj ?
- No, muszę jechać do centrum na zakupy - odezwała się Anna.
- A ty tato ?! - Ciągłam rozmowę
- A ja, ja muszę iść na halę. Mamy trening z chłopakami - powiedział
- Aha. - Zakończyłam rozmowe. Nadal zapadła martwa cisza.Az odezwał się tata:
- A ty ? Co będziesz dzisiaj robić ?
- A ja pojade z tobą na halę!- powiedziałam głosno. Oczy taty otworzyły się szeroko. No bo wkońcu nie lubie piłki ręcznej, ale zrobiłam to bo jeszcze bardziej nie lubię zakupów.
Po śniadaniu wyszłam pobiegać. Biegłam do parku, chciałam przeprosić Mario. Myślałam, że on tam bedzie lecz się myliłam. Czekałam godzine lecz jego tam nie było. Wróciłam do domu.
Po południu pojechalismy z tatą na halę. Chłopcy czekali już na tatę. Usiadłam na krześle i zczełam się przyglądać ćwiczącym chłopakom. Kiedy chłopcy się rozgrzali tata powiedział, że sobie zagramy. Wyrwał mi komórke z rąk i zagonił mnie do gry. Robiłam strasznie duzo błedów. Kiedy skończylismy grę podszedł do mnie Kevin i zapytał :
- Moze tak by ci udzielić korepetycji z piłki ręcznej?
Popatrzyłam się na niego z lekkim uśmieszkiem i powiedziałam :
- Nie, nie, nie chcę korepetycji. Nie chce żebyś do mnie zagadywał! Nie lubię Cię ! Jasne ?!
Kevin popatrzył się na mnie na jakaś idiotkę. On myslał, że pójdę na korepetycje, ale do jego łózka. Idiota. Nie lubię takich kolesi, którzy mysla, że moga mieć każdą. Czekałam na tatę przy drzwiach. Aż tu nagle przyszedł Mario z kolegami.
- Cześć!- przywitał sie pierwszy. Nie dał mi dojść do słowa. Przepraszał. Połozyłam moja ręke na jego ustach i w końcu powiedziałam:
- Cześć! To ja przepraszam.!
Chłopaki zaczeli się smiać.
- Chodźcie zostawimy nasze gołąbeczki- powiedział jeden z kolegów Mario.
Rozmawialismy przez dłuzszy czas aż do przyjścia taty. Pożegnalismy się i umówilismy jutro na bieganie. Wróciliśmy do domu.
Zeszłam na śniadanie. Oczywiście tata i Anna przywitali mnie bardzo goraco. Lubię miłe poranki.
Anna zrobiła nam pyszne kanapki. Usiadlismy przy wspólnym stole i zaczęlismy jeść. Martwa cisza pogromiła nas. To się odezwałam:
- Macie jakies plany na dzisiaj ?
- No, muszę jechać do centrum na zakupy - odezwała się Anna.
- A ty tato ?! - Ciągłam rozmowę
- A ja, ja muszę iść na halę. Mamy trening z chłopakami - powiedział
- Aha. - Zakończyłam rozmowe. Nadal zapadła martwa cisza.Az odezwał się tata:
- A ty ? Co będziesz dzisiaj robić ?
- A ja pojade z tobą na halę!- powiedziałam głosno. Oczy taty otworzyły się szeroko. No bo wkońcu nie lubie piłki ręcznej, ale zrobiłam to bo jeszcze bardziej nie lubię zakupów.
Po śniadaniu wyszłam pobiegać. Biegłam do parku, chciałam przeprosić Mario. Myślałam, że on tam bedzie lecz się myliłam. Czekałam godzine lecz jego tam nie było. Wróciłam do domu.
Po południu pojechalismy z tatą na halę. Chłopcy czekali już na tatę. Usiadłam na krześle i zczełam się przyglądać ćwiczącym chłopakom. Kiedy chłopcy się rozgrzali tata powiedział, że sobie zagramy. Wyrwał mi komórke z rąk i zagonił mnie do gry. Robiłam strasznie duzo błedów. Kiedy skończylismy grę podszedł do mnie Kevin i zapytał :
- Moze tak by ci udzielić korepetycji z piłki ręcznej?
Popatrzyłam się na niego z lekkim uśmieszkiem i powiedziałam :
- Nie, nie, nie chcę korepetycji. Nie chce żebyś do mnie zagadywał! Nie lubię Cię ! Jasne ?!
Kevin popatrzył się na mnie na jakaś idiotkę. On myslał, że pójdę na korepetycje, ale do jego łózka. Idiota. Nie lubię takich kolesi, którzy mysla, że moga mieć każdą. Czekałam na tatę przy drzwiach. Aż tu nagle przyszedł Mario z kolegami.
- Cześć!- przywitał sie pierwszy. Nie dał mi dojść do słowa. Przepraszał. Połozyłam moja ręke na jego ustach i w końcu powiedziałam:
- Cześć! To ja przepraszam.!
Chłopaki zaczeli się smiać.
- Chodźcie zostawimy nasze gołąbeczki- powiedział jeden z kolegów Mario.
Rozmawialismy przez dłuzszy czas aż do przyjścia taty. Pożegnalismy się i umówilismy jutro na bieganie. Wróciliśmy do domu.
wtorek, 3 lutego 2015
c.d. rozdziału 2
Nie marnując czasu odezwałam się:
- Cześć, idziemy biegać?
- Cześć! Oczywiście biegniemy do parku okej ?- zapytał
- No jasne - krzyknęłam i zaczęliśmy biegać.
Dobiegliśmy do parku, usiedliśmy na wolnej ławce. Mario dał mi się napić wody. Przez chwilę zapadła cisza, popatrzyliśmy się na siebie. Mario zaczął tak dziwnie się do mnie przybliżać, nasze twarze stanęły na przeciwko siebie, a nasze usta były tak blisko.
- Co ty robisz? - krzyknęłam odpychając go. W samą porę odepchnęłam go no bo co mogło z tego wyniknąć, nie chciałam się całować z chłopakiem którego znałam dopiero tylko dwa dni. Ale jednak coś między nami było, coś iskrzyło.
- Ja, ja.... Ja przepraszam - odezwał się zdenerwowany.
W ciszy wróciliśmy do domów. Kiedy wróciłam do domu tata nie miał zbyt wesołej miny. Dowiedział się, że dalej koleguje się z Crisem z którym mój tatuś nie miał miłych wspomnień. Kazał mi przerwać z nim przyjaźń, ale za bardzo by mnie to bolało. Wytłumaczyłam tacie o co chodzi. Jakoś dziwnie to przyjął, ale mniejsza z tym, weszłam do pokoju w którym nie dał mi spokoju ten "prawie pocałunek".
- Cześć, idziemy biegać?
- Cześć! Oczywiście biegniemy do parku okej ?- zapytał
- No jasne - krzyknęłam i zaczęliśmy biegać.
Dobiegliśmy do parku, usiedliśmy na wolnej ławce. Mario dał mi się napić wody. Przez chwilę zapadła cisza, popatrzyliśmy się na siebie. Mario zaczął tak dziwnie się do mnie przybliżać, nasze twarze stanęły na przeciwko siebie, a nasze usta były tak blisko.
- Co ty robisz? - krzyknęłam odpychając go. W samą porę odepchnęłam go no bo co mogło z tego wyniknąć, nie chciałam się całować z chłopakiem którego znałam dopiero tylko dwa dni. Ale jednak coś między nami było, coś iskrzyło.
- Ja, ja.... Ja przepraszam - odezwał się zdenerwowany.
W ciszy wróciliśmy do domów. Kiedy wróciłam do domu tata nie miał zbyt wesołej miny. Dowiedział się, że dalej koleguje się z Crisem z którym mój tatuś nie miał miłych wspomnień. Kazał mi przerwać z nim przyjaźń, ale za bardzo by mnie to bolało. Wytłumaczyłam tacie o co chodzi. Jakoś dziwnie to przyjął, ale mniejsza z tym, weszłam do pokoju w którym nie dał mi spokoju ten "prawie pocałunek".
poniedziałek, 2 lutego 2015
rozdział 2 cz.I
Kiedy już wstałam na stoliku leżał ten kawałek tortu który miałam zjeść po powrocie. Wzięłam ubrania i poszłam wziąć kąpiel. Kiedy już to zrobiłam zeszłam na dół.
Wyciągłam z lodówki kanapkę i sok pomarańczowy. Usiadłam na kanapie i załączyłam telewizor. Nie było w nim nic ciekawego, jakieś romanse, których nie lubię. Pomyślałam, że wyjdę na spacer. Ubrałam trampki i wyszłam. Rozglądałam się w około. Czasami zastanawiałam się gdzie jestem, ale nie bałam się. Ja się nigdy nie boje. Stwierdziłam, że pora wracać. Przede mną biegł chłopak. Skierowałam głowę w dół, kiedy nagle wpadł na mnie.
- Przepraszam, nie chciałem - powiedział drżącym głosem.
- No spoczko, nic się nie stało - powiedziałam klepiąc go po ramieniu.
- Lubisz biegać ? - dodałam.
- Taaak! Może chciałabyś ze mną pobiegać jutro? - zapytał ciągnąć nasą rozmowę.
- Chętnie, a prawie zapomniałam Majka jestem! - przedstawiłam się z uśmiechem.
- Mario - przedstawił się.
Długo gadaliśmy ze sobą, nagle zadzwonił do mnie Cris. Przeprosiłam Mario i rozmawiając przez telefon skierowałam się w stronę domu.
Kiedy przyszłam tata wypytywał mnie gdzie byłam, martwi się o mnie, ale ja nie mam już trzech lat. Wiem co czuje, nie chce mnie stracić tak jak mamę. Poszłam do pokoju, kiedy zobaczyłam list, do mnie. Otworzyłam go. To był list od Crisa tylko czemu on tu jest. Nagle usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi, one tak skrzypią. Weszła Anna.
- Ten list znalazłam w twojej torbie, nie otwierałam go. - powiedziała.
- Dziękuję - odrzekłam. Anna wyszła. Otworzyłam list i zaczęłam go czytać. To było bardzo wzruszające, ale powstrzymałam łzy. Cris pisał, że już za mną tęskni. Kiedy ma się przy sobie osobę, która wytrzymała z tobą trzy lata i pomaga ci w każdej sytuacji, to rozstanie z nią jest bardzo bolesne.
Kiedy już otarłam łzy zeszłam na dół jakby nic się nie stało. Usiadłam na kanapie i załączyłam telewizor.
Następnego dnia ubrałam się w stylówkę " do biegania". Jestem umówiona z Mario, nie mogę wyjść na idiotkę która nie potrafi ubrać się na biegi. Poszłam w stronę miejsca gdzie się spotkaliśmy, lecz nie musiałam daleko iść. Mario szedł w moją stronę.
Wyciągłam z lodówki kanapkę i sok pomarańczowy. Usiadłam na kanapie i załączyłam telewizor. Nie było w nim nic ciekawego, jakieś romanse, których nie lubię. Pomyślałam, że wyjdę na spacer. Ubrałam trampki i wyszłam. Rozglądałam się w około. Czasami zastanawiałam się gdzie jestem, ale nie bałam się. Ja się nigdy nie boje. Stwierdziłam, że pora wracać. Przede mną biegł chłopak. Skierowałam głowę w dół, kiedy nagle wpadł na mnie.
- Przepraszam, nie chciałem - powiedział drżącym głosem.
- No spoczko, nic się nie stało - powiedziałam klepiąc go po ramieniu.
- Lubisz biegać ? - dodałam.
- Taaak! Może chciałabyś ze mną pobiegać jutro? - zapytał ciągnąć nasą rozmowę.
- Chętnie, a prawie zapomniałam Majka jestem! - przedstawiłam się z uśmiechem.
- Mario - przedstawił się.
Długo gadaliśmy ze sobą, nagle zadzwonił do mnie Cris. Przeprosiłam Mario i rozmawiając przez telefon skierowałam się w stronę domu.
Kiedy przyszłam tata wypytywał mnie gdzie byłam, martwi się o mnie, ale ja nie mam już trzech lat. Wiem co czuje, nie chce mnie stracić tak jak mamę. Poszłam do pokoju, kiedy zobaczyłam list, do mnie. Otworzyłam go. To był list od Crisa tylko czemu on tu jest. Nagle usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi, one tak skrzypią. Weszła Anna.
- Ten list znalazłam w twojej torbie, nie otwierałam go. - powiedziała.
- Dziękuję - odrzekłam. Anna wyszła. Otworzyłam list i zaczęłam go czytać. To było bardzo wzruszające, ale powstrzymałam łzy. Cris pisał, że już za mną tęskni. Kiedy ma się przy sobie osobę, która wytrzymała z tobą trzy lata i pomaga ci w każdej sytuacji, to rozstanie z nią jest bardzo bolesne.
Kiedy już otarłam łzy zeszłam na dół jakby nic się nie stało. Usiadłam na kanapie i załączyłam telewizor.
Następnego dnia ubrałam się w stylówkę " do biegania". Jestem umówiona z Mario, nie mogę wyjść na idiotkę która nie potrafi ubrać się na biegi. Poszłam w stronę miejsca gdzie się spotkaliśmy, lecz nie musiałam daleko iść. Mario szedł w moją stronę.
niedziela, 1 lutego 2015
Rozdzial 1
Jak codziennie obudził mnie nieznośny dźwięk mojego budzika. Muszę jechać dzisiaj do Dortmundu do taty. Mój tata ma na imię Jakub ma żonę Annę. Jest moją macochą, ale i tak ją lubie. Mama zmarła zaraz po moim urodzeniu, kiedy mam tylko wolny czas idę na cmentarz by ją odwiedzić. Jak już chciałam powiedzieć tata jest trenerem Narodowej Kadry Piłki Ręcznej. W wakacje przyjeżdżamy do Dortmundu. Chciałby żebym grała w piłkę ręczną lecz ja interesuje się piłką nożną. Spędzam cały czas w Madrycie. Gram w klubie. Moim najlepszym przyjacielem jest Cristiano, mówię na niego Cris. Słońce świeciło bardzo mocno, to nie był odpowiedni dzień na wyjadz. Zjadłam śniadanie i skierowałam się w strone lotniska.
Czekałam na lotnisku żeby wkońcu móc polecieć do Dortmundu. Kiedy już wylecieliśmy usiadłam obok takiego pana, który rozmawiał sam ze sobą, co mnie bardzo zdenerwowało. Nie lubię siedzieć obok kogoś dziwnego. Lot trwał dwie godziny. Kiedy już przyleciałam do Dortmundu czekał już na mnie tata.
- Cześć kochanie - przywitał się ze mną pocałunkiem
- Cześć tato - odpowiedziałam
- Chodź jedziemy Anna już czeka z twoim ulubionym tortem. - powiedział z uśmiechem.
Pewnie sam go zje bo on nigdy nie przepuszcza okazji gdy jest tort, ciasteczka lub ciasto. Kiedy dojechaliśmy do domu. Rodzina powitała mnie z wielkim hukiem.
- przecież nie wróciłam z Alaski, że mnie tak witacie - powiedziałam już taka zmęczona.
- Nie gadaj idź się przespać - powiedziała Anna
Poszłam do swojego pokoju. Oczywiście nic się nie zmieniło. Wszystko było na swoim miejscu, zdjęcia z Crisem za którym już tęsknie, plakaty, meble, i oczywiście moje mega wygodne łóżko. Rzuciłam się na nie od razu. Zamknęłam oczy i poszłam spać.
----------------------------------------------------------------
Myślę, że rozdział wam się podoba ;)
Wstęp
Bohaterowie :
* Majka
* Cristiano
* Mario
* Jakub
* Anna
Blog będzie opowiadał o dziewczynie (Majka) która poznaje chłopaków(Cristiano i Mario). Ten pierwszy jest jej najlepszym przyjacielem, który skrycie się w niej kocha. Ten drugi zaś pozna ją w pewnym miejscu, będzie do niej pisał..... Historia ta nie skończy się zbyt dobrze dla jednego z trzech bohaterów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)