niedziela, 1 lutego 2015

Rozdzial 1

  Jak codziennie obudził mnie nieznośny dźwięk mojego budzika. Muszę jechać dzisiaj do Dortmundu do taty. Mój tata ma na imię Jakub ma żonę Annę. Jest moją macochą, ale i tak ją lubie. Mama zmarła zaraz po moim urodzeniu, kiedy mam tylko wolny czas idę na cmentarz by ją odwiedzić. Jak już chciałam powiedzieć tata jest trenerem Narodowej Kadry Piłki Ręcznej. W wakacje przyjeżdżamy do Dortmundu. Chciałby żebym grała w piłkę ręczną lecz ja interesuje się piłką nożną. Spędzam cały czas w Madrycie. Gram w klubie. Moim najlepszym przyjacielem jest Cristiano, mówię na niego Cris. Słońce świeciło bardzo mocno, to nie był odpowiedni dzień na wyjadz.  Zjadłam śniadanie i skierowałam się w strone lotniska.

 Czekałam na lotnisku żeby wkońcu móc polecieć do Dortmundu. Kiedy już wylecieliśmy usiadłam obok takiego pana, który rozmawiał sam ze sobą, co mnie bardzo zdenerwowało. Nie lubię siedzieć obok kogoś dziwnego. Lot trwał dwie godziny. Kiedy już przyleciałam do Dortmundu czekał już na mnie tata.
- Cześć kochanie - przywitał się ze mną pocałunkiem
- Cześć tato - odpowiedziałam
- Chodź jedziemy Anna już czeka z twoim ulubionym tortem. - powiedział z uśmiechem.
 Pewnie sam go zje bo on nigdy nie przepuszcza okazji gdy jest tort, ciasteczka lub ciasto. Kiedy dojechaliśmy do domu. Rodzina powitała mnie z wielkim hukiem. 
- przecież nie wróciłam z Alaski, że mnie tak witacie - powiedziałam już taka zmęczona. 
- Nie gadaj idź się przespać - powiedziała Anna
 Poszłam do swojego pokoju. Oczywiście nic się nie zmieniło. Wszystko było na swoim miejscu, zdjęcia z Crisem za którym już tęsknie, plakaty, meble, i oczywiście moje mega wygodne łóżko. Rzuciłam się na nie od razu. Zamknęłam oczy i poszłam spać.


----------------------------------------------------------------
Myślę, że rozdział wam się podoba ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz