niedziela, 8 lutego 2015

rozdział 5

Nigdy nie czułam takiej zazdrości. Siedzieliśmy z Mario w moim pokoju.
- Chcesz zostać na noc? - zapytałam.
- Mam swój dom przecież.- odpowiedział.
- A może jednak. Nic się przecież nie stanie. - namawiałam go ciągle. W końcu zgodził się. Poszłam przebrać się w piżamę. Dałam Mario koszulę mojego taty. Usiedliśmy na łóżku i nagle ta chwila się powtórzyła, zaczęliśmy się całować. Tą chwilę zepsół telefon, którego od razu wyłączylam i jak najprędzej zaczęłam dokańczać to co zaczęłam, ze szczęśliwym " the endem ".
Następnego dnia rano do mojego pokoju weszła Anna. Otworzyła szeroko oczy, popatrzyłam się na nią.
- Przepraszam. - szepnęła i szybko pobiegła do taty. W tym czasie obudził się Mario.
- Kocham cię! - wyszeptał - A tak po za tym wspaniale było. - dodał
Uśmiechnęłam się szeroko i poszłam się przebrać. Mario zrobił to samo. Zeszliśmy na dół do jadalni. Mario zjadł z nami śniadanie i poszedł do swojego domu.
- Jak było na imprezie? - zapytał zaciekawiony tata.
- No wiesz jak to bywa na imprezach, trochę alkoholu, trochę miłości. - odpowiedziałam.
- Co się stało?! - krzyknął
- Spokojnie, nic się nie stało, a po za tym jestem dorosła.
- No już ja się zapytam tego Mario. - powiedział zdenerwowany. Czasami się zastanawiam jak Anna może z nim wytrzymać. Poszłam po mój telefon. Kiedy go załączyłam na ekranie pojawiło się dwadzieścia nieodebranych połączeń od Cristiano.
- Ale wtopa- pomyślałam i czym prędzej oddzwoniłam do niego.
- A już myślałem, że się coś stało! - mówił przerażony. Rozmawialiśmy przez dłuższy czas. Kiedy nagle przyszła mi wiadomość, że mam brak środków na kącie, wytłumaczyłam mu tą sytuacje, ale nie opowiedziałam jeszcze o Mario. Poźniej pojechałam z Anną na zakupy. Reszte dnia spędziłam nudząc się strasznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz