poniedziałek, 2 lutego 2015

rozdział 2 cz.I

Kiedy już wstałam na stoliku leżał ten kawałek tortu który miałam zjeść po powrocie. Wzięłam ubrania i poszłam wziąć kąpiel. Kiedy już to zrobiłam zeszłam na dół.
Wyciągłam z lodówki kanapkę i sok pomarańczowy. Usiadłam na kanapie i załączyłam telewizor. Nie było w nim nic ciekawego, jakieś romanse, których nie lubię. Pomyślałam, że wyjdę na spacer. Ubrałam trampki i wyszłam. Rozglądałam się w około. Czasami zastanawiałam się gdzie jestem, ale nie bałam się. Ja się nigdy nie boje. Stwierdziłam, że pora wracać. Przede mną biegł chłopak. Skierowałam głowę w dół, kiedy nagle wpadł na mnie.
- Przepraszam, nie chciałem - powiedział drżącym głosem.
- No spoczko, nic się nie stało - powiedziałam klepiąc go po ramieniu.
- Lubisz biegać ? - dodałam.
- Taaak! Może chciałabyś ze mną pobiegać jutro? - zapytał ciągnąć nasą rozmowę.
- Chętnie, a prawie zapomniałam Majka jestem! - przedstawiłam się z uśmiechem.
- Mario - przedstawił się.
Długo gadaliśmy ze sobą, nagle zadzwonił do mnie Cris. Przeprosiłam Mario i rozmawiając przez telefon skierowałam się w stronę domu.
Kiedy przyszłam tata wypytywał mnie gdzie byłam, martwi się o mnie, ale ja nie mam już trzech lat. Wiem co czuje, nie chce mnie stracić tak jak mamę. Poszłam do pokoju, kiedy zobaczyłam list, do mnie. Otworzyłam go. To był list od Crisa tylko czemu on tu jest. Nagle usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi, one tak skrzypią. Weszła Anna.
- Ten list znalazłam w twojej torbie, nie otwierałam go. - powiedziała.
- Dziękuję - odrzekłam. Anna wyszła. Otworzyłam list i zaczęłam go czytać. To było bardzo wzruszające, ale powstrzymałam łzy. Cris pisał, że już za mną tęskni. Kiedy ma się przy sobie osobę, która wytrzymała z tobą trzy lata i pomaga ci w każdej sytuacji, to rozstanie z nią jest bardzo bolesne.
Kiedy już otarłam łzy zeszłam na dół jakby nic się nie stało. Usiadłam na kanapie i załączyłam telewizor.
Następnego dnia ubrałam się w stylówkę " do biegania". Jestem umówiona z Mario, nie mogę wyjść na idiotkę która nie potrafi ubrać się na biegi. Poszłam w stronę miejsca gdzie się spotkaliśmy, lecz nie musiałam daleko iść. Mario szedł w moją stronę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz