niedziela, 8 lutego 2015

rozdział 4

Poszliśmy biegać tak jak dwa dni temu. W parku usiedliśmy na starym pniu. Zaczęliśmy opowiadać o sobie. Mario miał bardzo fajny życiorys. Jest piłkarzem, mieszka niedaleko mnie. - Może dałabyś się zaprosić dzisiaj na imprezę u mojego kumpla? - zapytał. Oczywiście zgodziłam się bo chcę poznać go bardziej, jakich ma przyjaciół i jak się zachowuje. Poszliśmy do sklepu bo zachciało mi się pić. Mario odprowadził mnie do domu.
- Przyjdę po ciebie. - powiedział. Odwróciłam się do niego kiwnęłam głową i weszłam do domu. Wzięłam prysznic, zaczęłam szukać sukienki. Wzięłam krótką zieloną sukienkę. Niezbyt elegancką. Tata wchodząc do mojego pokoju zaczął wypytywać się mnie gdzie idę etc. Opowiedziałam mu wszystko, o Mario, o imprezie. Tata przytulił mnie i powiedział:
-Tylko uważaj.
- Spokojnie tato, Mario się mna zaopiekuje. - odpowiedziałam. Tata uśmiechnął się lekko i wyszedł.
Wieczorem przyszedł po mnie Mario. Otworzył szeroko oczy jakby się mną zauroczył. Bardzo bym chciała bo ja chyba się w nim zakochałam.
- Coś nie tak? - zapytałam
- Nie, nie. Myślałem, że ty tylko chodzisz w spodniach. - odpowiedzial
- No widzisz jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiesz. - odpowiedziałam uśmiechając się. W końcu poszliśmy, jeszcze coś tata powiedział do Mario. Kiwnął głową i wyszliśmy.
Przyszliśmy do domu przyjaciela Mario. Pierwsze wrażenie pozytywne. Muzyka szła niezbyt głośno. Byli tam jeszcze jakieś dziewczyny i czterech chłopków bez Mario i jego przyjaciela.
- A my cię jeszcze nie znamy jak masz na imię? - zapytał jeden z chłopaków
- Majka jestem! - odpowiedziałam. - A wy? - dodałam.
- No to tak: ja jestem Jakub, to jest Ciro, to Ana, Caroline, Adrian, Kevin, a kolega organizator Marco. - przedstawił wszystkich. Zaczęliśmy rozmawiać dopóki nie przynieśli alkoholu. Ja nie piję ale oni tak. Caroline zaczęła przytulać Mario, co mnie bardzo wkurzyło. Bo przecież ja go bardzo lubię, a Ciro zaczął macać mnie po nogach.
- No to co. To ja idę. - powiedziałam wstając. Ciro złapał mnie za rękę i pociągnął w dół. Upadłam na kanapę.
- Nie idź jeszcze - powiedział Ciro, który zaczął kłaść się na mnie i próbował całować.
- Dobra, dobra koniec tego zostaw ją! - krzyknął Mario odpychając go. Zaczęli się bić. W porę zareagowali chłopcy rozdzielili ich. Mario kazał mi wyjść. Wyszedł razem ze mną.
- Przepraszam cię za niego. - powiedział chwytając mnie za ręce.
- Nic nie szkodzi, dziękuje - powiedziałam przytulając go. - Idziemy do mnie? - zapytałam. Chwyciliśmy się za ręce i poszliśmy do mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz