No cóż prawie się stało. Nie mogłam spać, ale nie przez Mario. Już się pogodziłam, że moze to miłość, a może nie. Musze do niego podejść, przeprosić.
Zeszłam na śniadanie. Oczywiście tata i Anna przywitali mnie bardzo goraco. Lubię miłe poranki.
Anna zrobiła nam pyszne kanapki. Usiadlismy przy wspólnym stole i zaczęlismy jeść. Martwa cisza pogromiła nas. To się odezwałam:
- Macie jakies plany na dzisiaj ?
- No, muszę jechać do centrum na zakupy - odezwała się Anna.
- A ty tato ?! - Ciągłam rozmowę
- A ja, ja muszę iść na halę. Mamy trening z chłopakami - powiedział
- Aha. - Zakończyłam rozmowe. Nadal zapadła martwa cisza.Az odezwał się tata:
- A ty ? Co będziesz dzisiaj robić ?
- A ja pojade z tobą na halę!- powiedziałam głosno. Oczy taty otworzyły się szeroko. No bo wkońcu nie lubie piłki ręcznej, ale zrobiłam to bo jeszcze bardziej nie lubię zakupów.
Po śniadaniu wyszłam pobiegać. Biegłam do parku, chciałam przeprosić Mario. Myślałam, że on tam bedzie lecz się myliłam. Czekałam godzine lecz jego tam nie było. Wróciłam do domu.
Po południu pojechalismy z tatą na halę. Chłopcy czekali już na tatę. Usiadłam na krześle i zczełam się przyglądać ćwiczącym chłopakom. Kiedy chłopcy się rozgrzali tata powiedział, że sobie zagramy. Wyrwał mi komórke z rąk i zagonił mnie do gry. Robiłam strasznie duzo błedów. Kiedy skończylismy grę podszedł do mnie Kevin i zapytał :
- Moze tak by ci udzielić korepetycji z piłki ręcznej?
Popatrzyłam się na niego z lekkim uśmieszkiem i powiedziałam :
- Nie, nie, nie chcę korepetycji. Nie chce żebyś do mnie zagadywał! Nie lubię Cię ! Jasne ?!
Kevin popatrzył się na mnie na jakaś idiotkę. On myslał, że pójdę na korepetycje, ale do jego łózka. Idiota. Nie lubię takich kolesi, którzy mysla, że moga mieć każdą. Czekałam na tatę przy drzwiach. Aż tu nagle przyszedł Mario z kolegami.
- Cześć!- przywitał sie pierwszy. Nie dał mi dojść do słowa. Przepraszał. Połozyłam moja ręke na jego ustach i w końcu powiedziałam:
- Cześć! To ja przepraszam.!
Chłopaki zaczeli się smiać.
- Chodźcie zostawimy nasze gołąbeczki- powiedział jeden z kolegów Mario.
Rozmawialismy przez dłuzszy czas aż do przyjścia taty. Pożegnalismy się i umówilismy jutro na bieganie. Wróciliśmy do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz