wtorek, 10 lutego 2015

rozdział 6

* Tydzień później:
Od wczoraj strasznie mi jest nie dobrze, nie czuje się najlepiej. Umówiłam się z Mario na biegi. Przyszedł po mnie i pobieglismy do parku. W połowie drogi zaczęło mi się kręcić w glowie, upadłam. Mario podbiegł do mnie szybko.
- Dzwonić na pogotowie? - wołał przestraszony.
- Nie, nie wszystko okej. - powiedziałam próbując wstawać.
Nie dałam rady, Mario chwycił mnie za rękę, podparłam sie o niego. Poszliśmy do domu. Opowiedziałam im o zlym samopoczuciu.
- Może ty jesteś w ciąży? - zapytał
O ja nie mogę co ja zrobiłam. Otworzyłam usta próbując coś powiedzieć, ale się nie udało. Polożyłam się na łóżku, chwyciłan za głowę i zapytałam:
- I jak to powiem tacie?
- No powiesz prawdę. - powiedział.
Mieliśmy grobowe miny. Jak mogło do tego dojść. Muszę powiedzieć prawdę. Mario szepnął mi na ucho takie słowa: "Będę cię kochać mimo wszystko". Uśmiechnęłam się szeroko.
Następnego dnia zeszłam do kuchni.
- Co ty masz taką minę? - zapytał tata.
- Tato bo ja.. Bo ja...- powiedziałam i nagle zadzwonił telefon. Pfff... Upiekło się, ale od tego nie ucieknę. Wyszłam na spacer. Nagle ktoś za mną zaczął krzyczeć moje imie. Odwróciłam sie i zobaczyłam Crisa.
- Co ty tu robisz? - zapytałam
- Przyjechałem do ciebie ale tylko na dzisiaj.Na godzinę. - odpowiedział - Może idziemy na lody? - dodał.
Zgodziłam się i weszliśmy do pierwszej lepszej kawiarni.
- Cris, mogę ci odpowiedzieć? - zapytałam
- Przecież jestem twoim przyjacielem, możesz mi mówić co chcesz, kiedy chcesz. - powiedział chwytając mnie za rękę.
- No wiesz to nie jest takie łatwe.. - powiedziałam chwytając się za brzuch.
Cris otworzył szeroko oczy, dotknął mnie w brzuch i nie mógł wymówić słowa. Pewnie się domyślił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz